www.molendys.alleluja.pl

Start Księga gości Napisz refleksję Kontakt  dziś mamy dzięki Bogu 7 września 2010


SPOTKAŁEM GŁUCHEGO

O POTRZEBUJĄCYCH

Każdego dnia, w domu, w szkole, w pracy, na ulicy, spotykamy różnych ludzi. Starych i młodych, wielkich i małych, wykształconych i prostych, bogatych i biednych, zdrowych i chorych, niepełnosprawnych, kalekich. Ludzie niepełnosprawni to ci, którzy nie widzą, nie słyszą, nie mówią, nie chodzą o własnych siłach. Właśnie przed chwilą byliśmy świadkami takiego spotkania. Spotkania Pana Jezusa z człowiekiem niepełnosprawnym, który był głuchoniemy, to znaczy, który ani nie słyszał, ani nie mówił.

DOSTRZEC

I u nas, tutaj w Białce Tatrzańskiej są ludzie niepełnosprawni. Takimi ludźmi opiekują się cały czas przede wszystkim nasze Siostry Serafitki. To właśnie przez tych chorych ludzi Pan Bóg stale nam mówi o bogactwach jakimi jesteśmy przez Niego obdarowani. Człowiek siedzący na wózku inwalidzkim przypomina nam o naszych zdrowych nogach, dzięki którym możemy chodzić do kościoła, do szkoły, na wycieczki. Człowiek trzymający w ręku białą laskę przypomina nam o naszych zdrowych oczach, którymi podziwiamy piękno stworzonego świata. Człowiek upośledzony umysłowo przypomina nam o zdrowym rozumie, dzięki czemu możemy zdobywać wiedzę i mądrość.

Zawsze powinniśmy dziękować Panu Bogu za te wielkie dary od Niego otrzymane. Zawsze powinniśmy dziękować za tych ludzi, którzy przypominają nam o dobroci Pana Boga.

POMÓC

Dziękczynienie jednak to za mało. Pan Bóg stawiając na naszej drodze ludzi chorych wymaga od nas tego, abyśmy dzielili się z tymi ludźmi darami, których im brakuje.

Potrzeba naszych rąk, aby pomóc gdy ktoś ma swoje niesprawne. Naszych oczu, kiedy trzeba coś przeczytać gdy ktoś nie widzi. Potrzeba naszych nóg, gdy ktoś nie ustoi o własnych siłach. Naszej obecności, gdy dziadek czy babcia czują się samotni. A czasem tylko uśmiechu, gdy ktoś jest smutny i zatroskany.

Gdy kiedyś odprowadzałem swoją siostrę do przedszkola zauważyłem chłopca, który zawsze przynosił ze sobą dwie chusteczki. Zapytałem dlaczego tak postępuje. On odpowiedział: jedna jest po to, by wycierać sobie nos, a druga, żeby wytrzeć oczy komuś, kto płacze...

Moi Drodzy, zapamiętajmy na zawsze, że gdy dajemy, również sami otrzymujemy. Większa jest bowiem radość z dawania niż z brania. Jeżeli ktoś uważa, że jest inaczej, to dowód na to, że ciągle jeszcze za mało dzieli się swoimi darami z innymi.

To właśnie człowiek niepełnosprawny ukazuje nam bogactwo, jakie posiada każdy z nas. Bogactwo, którym możemy dzielić się z innymi.

ZMIENIĆ

Gdy tak obserwuję rzeczywistość, to muszę stwierdzić, że najwięcej wśród nas jest ludzi głuchych. Nie, nie tych fizycznie, ale tych głuchych duchowo. To ci, którzy chociaż mają otwarte uszy, to mają zamknięte serca.

Tacy ludzie nie słuchają Chrystusa ani tych, którzy przekazują nam Jego naukę. Tacy ludzie nie słuchają głosu własnego sumienia, udają, że go nie słyszą. Kto zachorował na tę głuchotę, ten nie lubi ciszy, ale szuka hałasu. W nim bowiem czuje się najlepiej. Non stop chodzi ze słuchawkami na uszach. Słucha muzyki na najwyższych tonach.

Taki człowiek głuchy duchowo nie słyszy, że babcia prosi o lekarstwo, że mama prosi o posprzątanie, kolega o pomoc w zadaniu domowym, a nauczycielka o uwagę na lekcji.

Taki człowiek, który nie słucha tego, co do niego mówią, tego o co go proszą, jest prawdziwym kaleką, człowiekiem niepełnosprawnym.

Kochane Dzieci! Tak wielu z nas słyszy tylko to, co chce. Często jesteśmy głusi na potrzeby i prośby innych. Czy to jest takie trudne?

Na długo zapamiętam obraz, jaki zobaczyłem tutaj w tej świątyni przedwczoraj, kiedy to wnuczka przyprowadziła do kościoła swoją babcię, aby w pierwszy piątek miesiąca mogła przystąpić do Sakramentu Pokuty i przyjąć Komunię Świętą. Ta wnuczka użyczyła swojej babci swoich rąk, gdy ją przyprowadziła przed ołtarz, swoich nóg, swojej cierpliwości. I na pewno była z tego zadowolona nie mniej niż ta starsza kobieta. Ubogacając drugą osobę, ubogaciła i siebie.

Często spotykamy ludzi niepełnosprawnych fizycznie, częściej jeszcze niepełnosprawnych duchowo. Ale wszystkim im możemy pomóc. Możemy ich przyprowadzić do Pana Jezusa, tak jak to uczynili ludzie z dzisiejszej Ewangelii.

I wcale nie potrzeba być bogatym jak Księżna Dajana, by pomagać drugiemu człowiekowi. Wystarczy być ubogim jak Matka Teresa z Kalkuty, by przyprowadzić chorych tu do Pana Jezusa - którego jesteście tak blisko już od kilku miesięcy - aby ich uzdrowił.

Ks. Stanisław Molendys



 
(c) 2002 szablon Alleluja!pl
na liczniku zapisałem już 327636 dusz
a teraz czyta tą stronę 5 osób.