www.molendys.alleluja.pl |
|||
![]()
|
|||
| Start Księga gości Napisz refleksję Kontakt dziś mamy dzięki Bogu 7 września 2010 | |||
GAUDEAMUS IGITUR![]() O RADOŚCI
Kilka lat temu, podczas wykładu z psychologii religii zostałem poproszony przez księdza profesora, abym razem z moim kolegą przeprowadził dyskusję przed audytorium kilkudziesięciu osób. Ja miałem być księdzem katolickim, kolega zaś świadkiem Jehowy. Z początku dyskusja była bardzo burzliwa. Później kolega z braku argumentów zaczął wysuwać głupie i banalne zarzuty. Wówczas, po prostu serdecznie się roześmiałem. Zapytał mnie o powód śmiechu. A ja mu na to: bo chrześcijaństwo jes t radosne. I tak dyskusja zakończyła się radosnym akcentem.Dzisiaj Kościół w sposób szczególny przypomina nam tę prawdę. W niedzielę radości. Niedzielę zwaną Gaudete. To znaczy: Radujcie się! Kto był, albo jest studentem, to zna słowa hymnu z XIV wieku: Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. Radujmy się więc, póki jesteśmy młodzi. A ja wam mówię, że każdy z Was - nie tylko my studenci - ma prawo do radości, a nawet obowiązek. Wszyscy bowiem tu zgromadzeni jesteśmy przecież młodzi. Nawet dziadkowie i babcie. Bo cóż znaczy te kilkadziesiąt lat w porównaniu z wiecznością, która nas czeka?Chrześcijanin nie może być smutny. Po cóż człowiek wybierałby się do nieba? Co by tam robił smutas, jak tam panuje radość wieczna. Przecież każdy z nas jest powołany do świętości, a jak wiemy smutny święty, to żaden święty. Ewangelia to Radosna Nowina, a fakt obecności Boga wśród nas jest przyczyną nieprzemijającej radości. Radość i pogoda ducha jest obowiązkiem moralnym każdego chrześcijanina - jak podkreśla św. Tomasz z Akwinu - Dr Koscioła - a jej brak jest co najmniej niedoskonałością. Nikt na świecie nie jest tak szczęśliwy, jak prawdziwie radosny chrześcijanin. Jest rzeczą niewiarygodną, że z każdym rokiem w naszych domach jest coraz więcej wygód, a coraz mniej szczęścia i radości. To jeszcze jeden dowód na to, że szczęścia i radości szukamy tam, gdzie nikt ich jeszcze nie znalazł. Niektórzy szukają radości w świecie bez Boga, w życiu bez Ewangelii i Chrystusa. W takiej sytuacji musimy być smutni. Bo chrześcijańska radość to nie ochrypły śpiew pijaka, który raduje się z tego, że w butelce jeszcze zostało co nieco. To nie małpie wrzaski na dyskotekach. Taka radość nie jest prawdziwą radością. Taka radość niszczy człowieka. A co więcej, jest przemijająca i oddalająca nas o d Boga.Jakże często wielu szuka radości w grzechu. W pijaństwie, przekleństwach, w rozwiązłości, chciwości, lenistwie i innych. Kończy się jedna przyjemność, kończy się jedna radość i człowiek szuka następnej, za każdym razem odczuwając niedosyt. Wysoko w Tatrach, tam gdzie Pan Bóg ukształtował Granaty nie jest trudno o niebezpieczeństwo. Stąd człowiek szuka drogi jak najłatwiejszej aby przejść wyznaczoną trasę. Ale i droga pozornie łatwiejsza nie jest mniej niebezpieczna. I właśnie tam znajduje się żleb, Dereza - nazwany tak na cześć tego, który tam spadł. Szukał łatwiejszej drogi. Chciał się szybciej znaleźć na dole. I rzeczywiście się znalazł - i to szybciej niż myślał - ale martwy. I podobnie jest z człowiekiem, który grzeszy. Im bardziej grzeszy, im bardziej szuka łatwiejszej drogi, tym bardziej spada w dół i coraz bardziej ma nikłe szanse na wydostanie się stamtąd. Serca wielu ludzi są wypełnione grzechami, a ich ciężar nie pozwala piąć się w górę. Wielu boi się wyzwolenia z grzechów, innym brak wiary, jeszcze innym się nie chce. I tak człowiek stacza się coraz niżej i niżej żlebem grzechu w dolinę śmierci. Często nie wie człowiek co robić. Pyta jak bohaterowie dzisiejszej Ewangelii: tłumy, celnicy, żołnierze; Co mam czynić? I tu nad przepaścią, nad żlebem grzechu pojawia się wyciągnięta dłoń Miłosiernego Boga. Zbliża się czas spowiedzi św. bożonarodzeniowej. Jeżeli chcesz być prawdziwie radosnym, to nie ma innej drogi, jak uwolnić się z tych ciężarów grzechu. Trzeba porzucić plecak grzechów i zacząć piąć się w górę. Trzeba zostawić to co stanowi największą przeszkodę do radości - grzechy. Zostawić je w rozgrzeszających dłoniach kapłana a swe serce wypełnić pokojem i błogosławieństwem. Nie ma bowiem większej radości, jak ta z posiadania Boga w swoim sercu - największego skarbu tej ziemi. Tylko wówczas my będziemy radować się zawsze w Panu, do czego wzywa nas św. Paweł, a Pan będzie radował się w nas. Jeżeli nasze serca nie będą czyste, nie będą przygotowane, to nie narodzi się w nich Chrystus tego roku. A to już przecież za kilka dni, za tydzień. Jeśli nie oczyścimy serc i nie przygotujemy ich dla Boga, to nie będzie miejsca na radość. Nie będzie radości z bycia żoną, nie będzie radości z bycia mężem. Nie będzie radości z bycia matką ani ojcem. Z bycia synem czy córką. Nie będzie radości z bycia kapłanem. Radości rodzinnego szczęścia. Nie będzie radości bogatszego stołu, pierwszej gwiazdki, szczerych życzeń. Nie będzie Radosnych Świąt, gdy Chrystus nie narodzi się w sercu. Ks. Stanisław Molendys |
|||
| (c) 2002 szablon Alleluja!pl na liczniku zapisałem już 327636 dusz
|
|||